Pepsi Max - czyli Twój przyjaciel wsadzi Ci nóż w plecy?
Znasz to uczucie, gdy rezygnujesz z miłości swego życia, zdając sobie sprawę z tego jak toksyczny tworzycie razem związek? Ja nie. Nigdy nie kochałam Pepsi słodzonej, ostatnie wspomnienia picia jej sięgają Najmroczniejszych Lat, czyli gimnazjum. W wakacje poprzedzające liceum pożegnałam się ze wszelkimi gazowanymi napojami, którymi gardziłam przez następny rok, aby następnie pokochać ich bezcukrowe zamienniki, które nagle stały się stałym bywalcem mojego żołądka, w dawce co najmniej półtora litra na dzień. Moje jelita płakałyby nad tym, gdyby nie fakt, że umierały już od dawna z powodu przeżuwanych każdego dnia dwóch paczek gum do żucia. W takich warunkach chore dawki Pepsi Max to było już zwykłe kopanie leżących bakterii jelitowych, które nigdy nie powróciły do pionu.
Od kilku dni staram się nie pić mojej kochanej Pepsi, nie tylko z powodu jęku jelit i portfela, ale głównie ze strachu przed przytyciem, który pojawił się po obejrzeniu na YouTube materiału na podstawie naukowych badań, z których wynika jak to Pepsi utrudnia trzymanie figury w ryzach (zapraszam https://youtu.be/ynDKWZHmpNQ). Jako iż upały czynią Pepsi jeszcze bardziej zachęcającą niż uzależniająca w niej kofeina, podana w formie smaczniejszej niż gorąca czarna kawa, postanowiłam bliżej przyjrzeć się temu produktowi, przeanalizować skład i wysnuć wnioski, czy rzeczywiście jest ona nieszkodliwa jak głosi instagramowe fitness guru, czy też rujnuje nasze plany niezłamania kręgosłupa potykając się o krawężnik w wieku czterdziestu lat jak powie inny internetowy celebryta.
A więc, nie przedłużając, czy Pepsi to to wróg czy przyjaciel?
Analiza składu Pepsi Max:
woda - jak na razie ok
dwutlenek węgla - co najwyżej wydasz niekulturalny dźwięk
E150d (karmel amoniakalno-siarczynowy, barwnik) - dopuszczalna dawka to 200mg/kg, trwają badania nad jego szkodliwością. Przez niektóre stany w Ameryce został uznany za rakotwórczy. Pewne źródła podają, iż może powodować rozwolnienie i nadpobudliwość. Niestety nie udało mi się znaleźć jaka ilość tego związku jest zastosowana w Pepsi
Aspartam - jak prawie każda chemia, jest ryzyko, że ma działanie kancerogenne (takie wnioski wysnuto podając ich olbrzymie dawki szczurom). Właściwie rozkłada się w naszym organizmie do dwóch nieszkodliwych substancji. Ja osobiście nie mam nic przeciw aspartamowi.
Acesulfam K - kolejny słodzik, wydalany w tej samej postaci co spożywany. Ciekawe jest to, że podnosi poziom glukozy we krwi, ale tylko wtedy, gdy jest on już wysoki (czyli lepiej nie spożywać Pepsi do posiłku, no chyba że chcecie, żeby was ciągnęło do jedzenia w nieskończoność, nie mówiąc już o zamuleniu i hiperglikemii... Ale na czczo wszystko powinno być w porządku. Ponadto, u myszy acesulfam K przyczynił się do wzrostu wagi i zmienił florę bakteryjną w jelitach. Niepokojący jest również fakt, że może wywoływać alergie, które objawiają się m.in. demencją i zaburzeniami metabolicznymi. Ogółem najbardziej alarmujący według mnie składnik Pepsi.
Kwas fosforowy, kwas cytrynowy - spożywanie często nadmiaru może zaszkodzić zębom. Nic nadzwyczajnego, biorąc pod uwagę, że o prawie każdym owocu można powiedzieć to samo.
Cytryniany sodu (regulatory kwasowości) - występuje chociażby w już wspomnianych owocach. Uważany za bezpieczny
Aromaty (w tym kofeina) - jeżeli nie podali konkretnych aromatów, nie mogli zastosować nic budzącego kontrowersje. Co zaś do kofeiny, wydaje mi się, że jej antyzmęczniowe działanie jest całkiem jasne. Jeżeli chcielibyście artykuł o kofeinie, piszcie!
Benzoesan sodu (konserwant) - podrażnia przewód pokarmowy, co prowadzi do lepszego wchłaniania pewnych substancji, chociażby obecnej w Pepsi kofeiny. Wniosek: mocniej kopie! Nie jest kumulowany w organizmie, więc jeśli nie jecie go łyżeczkami, nie powinno być większego problemu. Trochę gorzej, że w połączeniu z witaminą C może tworzyć rakotwórczy benzen; sprzyjają temu światło i wysoka temperatura, więc jeśli jesteście masochistami to dobrze się składa, bo trzymając Pepsi w gorrrące letnie popołudnie możecie nie tylko zabić jej orzeźwiającą pyszną moc, ale przy odrobinie szczęścia i siebie, umierając na raka.
Ponadto Pepsi zawiera fenyloalaninę, która wspomaga koncentrację oraz wytrzymałość. No chyba, że macie fenyloketonurię, ale jestem pewna, że gdybyście mieli, to byście dobrze wiedzieli jakie są konsekwencje.
Podsumowując, najbardziej kontrowersyjny wydaje mi się być zdecydowanie acesulfam K. Obawiający się nowotworów raczej niepokoić powinien ponadto benzoesan sodu. Ogółem jednak, nie ma tragedii, szczególnie w porównaniu do słodzonych napoi gazowanych, czy nawet soków owocowych - uważam, że trochę niepewnych słodzików to wciąż tysiąckrotnie lepsza opcja niż lanie sobie cukru w krwiobieg.
Osobiście bardzo lubię Pepsi Max, aczkolwiek ograniczam ją nie tylko z powodu problemu w kiblu po jej nadmiernym spożywaniu (a rzadko kiedy kończę na szklance, jeśli już zaczynam), ale głównie z powodu zatrważającej w dzisiejszych czasach ceny. Po prostu nie sądzę, by rzeczywiście była tyle warta. Nie widzę jednak żadnego problemu w piciu jej nawet parę razy w tygodniu, szczególnie jeśli wybieramy ją na miejsce słodzonych napoi czy soków owocowych. Na pewno jednak nie jest to coś, co warto włączać na siłę do jadłospisu, jeżeli nie czujemy potrzeby picia bąbelków z kofeiną.
Pijecie Pepsi Max? Jak często? Czy też może wolicie zdecydowanie inne napoje?
https://web.archive.org/web/20161221032916/http://www.fda.gov/food/foodborneillnesscontaminants/chemicalcontaminants/ucm055815.htm
file:///C:/Users/48693/Downloads/13_Sekalska.pdf
https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC3737213/
https://link.springer.com/article/10.1007/s11605-012-1998-z
https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC3516624/
https://journals.plos.org/plosone/article?id=10.1371/journal.pone.0070257
https://www.kosmopedia.org/encyklopedia/sodium-benzoate/
No i wikipedia, ma się rozumieć.
Komentarze
Prześlij komentarz